,,Wolność i spluwa” – Dan Baum

,,Nie zgadzam się ze wszystkim co Pan napisał, ale nie umiem powiedzieć dlaczego”. Tymi słowami podsumowała artykuł Dana Bauma, jedna z jego ,,szczerych” czytelniczek ze Seattle. Tekst dotyczył doświadczeń z noszenia przy sobie broni palnej, na który to eksperyment autor zdecydował się po długim namyśle. Wnioski, które udało mu się wysnuć, okazały się dalekie od banału, nie na tyle jednak, aby pogodzić wyjątkowo  spolaryzowaną pod tym względem Amerykę.

Baum bez trudu zdobywa zainteresowanie czytelnika już na wstępie, kiedy to deklaruje się jako ,,lubiący sobie postrzelać”, głosujący na Obamę, demokrata – liberał. Z tej właśnie perspektywy dokonuje próby diagnozy tego, co dzieli jego rodaków jeśli chodzi o stosunek do broni palnej, jawiącej się w USA jako temat nieustannie gorący. Przypina więc kaburę do pasa i rusza na ulice amerykańskich miasteczek, zastanawiając się, czy w jego rodzimym Boulder nie zostanie zlinczowany przez bandę miłośników sklepów z organiczną żywnością (wizytę w tym miejscu z zajmującym całe biodro rewolwerem Smith & Wessons określa jako wyjątkowo stresującą).

W postaci autora zawiera się więc niejako cała Ameryka – równie radykalna z jednej, jak i z drugiej strony. Autor pokazuje, że zwolennicy złagodzenia przepisów dotyczących dostępu do broni i piewcy drugiej poprawki, nie zwracają uwagi na to, że obecne regulacje wcale nie są specjalnie dotkliwe, a przestępczość nie rośnie w alarmującym tempie.  Z kolei przeciwnicy ,,klamek’’ na ulicach często nie mają pojęcia, o czym tak naprawdę mówią lub czego chcą zakazać, określając niektóre elementy broni jako ,,to wystające na górze”.

Kolejne rozdziały – kolejne problemy. A to dotyczące dostępu do broni powiązanego z kwestią rasową, a to rozmaitych prawnych regulacji dotyczących tego, w jaki sposób pistolet można zakupić, a to zjawiska hoplofobii, czyli podświadomej niechęci do broni palnej, która praktycznie uniemożliwia z nią jakikolwiek kontakt. Wszystko to sprawia, że zjawisko opisywane przez Baumana jawi się ostatecznie jako coś nierozstrzygalnego, a próba odpowiedzi na pytanie, dlaczego niektórzy broń kochają, a inni jej nienawidzą, kończy się fiaskiem. Na nic zdają się wypowiedzi kolejnych przepytywanych przez autora osób, na nic w kontekście problemu broni zdają się statystyki, które interpretowane w oderwaniu od innych czynników nie przynoszą żadnych konkretnych informacji.

Wielka wartość ,,Wolności i spluwy” leży również w umiejętności autora do sprawiedliwego zadawania razów.  Dostaje się więc każdemu, ale też każdy odnajdzie na kartach książki swoje racje. Ten sprawiedliwy ton wydaje się szczególnie cenny, zwłaszca w kontekście tak kontrowersyjnego tematu, który wciąż konfrontuje między sobą rzesze osób o często podobnych poglądach światopoglądowych czy politycznych.

 

A.J.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *