,,Inni ludzie” – Dorota Masłowska

Chociaż od momentu premiery książki nie minęło wiele czasu, o ,,Innych ludziach” napisano już całkiem sporo. Nowa powieść Masłowskiej to świadectwo współczesnej Polski, które czytane za kilka dekad, da wyobrażenie o tym, czym były nasze czasy. To popis językowej ekwilibrystyki – autorka została zresztą obwołana jej Carycą już lata temu. To eksperymentalny album hip-hopowy, imponująco zarejestrowany na kartkach papieru i spięty dwiema okładkami. Tyle i wiele, wiele więcej.

Jest więc nowe dzieło autorki z Wejherowa przykładem utworu – wora, do którego można wrzucić dużo i dowolną ilość rzeczy z niego wyciągnąć. 150 stron ,,Innych ludzi” blednie w porównaniu z objętością dyskursu, wytworzonego do tej pory wokół tego stosunkowo niedługiego tekstu (już zajawka z tyłu okładki, dość konkretnie precyzuje, w jaki sposób odczytywać ten ,,polifoniczny utwór-potwór”). Oczywiście z wymienionymi powyżej punktami trudno dyskutować. Rzeczywiście jest to przykład wyjątkowej koncepcji językowej, niemającej sobie równych we współczesnej literaturze polskiej. Rytm słów, potok skojarzeń, próba oddania językowego kolorytu określonych warstw społecznych. We wszystkich tych aspektach Masłowska jak zwykle trafia w punkt. Nie sposób też nie zgodzić się, że jest to zapis pewnego stanu ducha i świadomości określonej części społeczeństwa, od lat zresztą autorce bardzo bliskiej.

O pewnej grupie pisarzy mówi się, że nieustannie tworzą oni jedną i tę samą książkę. Nie znaczy to jednak, że należy odbierać im prawo do rozwoju. ,,Inni ludzie” najbardziej przypominają ,,Pawia królowej” – powieść z roku 2005, za którą autorka została uhonorowana nagrodą NIKE. Podobna jest konwulsja i rytm hip-hopowej nawijki, służącej do opowiedzenia fabuły. O ile tam mieliśmy jednak do czynienia z pewnego rodzaju satyrą na światek warszawski i nie tylko, tak tutaj rozpisana na cztery postaci antyfabuła, nie jest aż tak radykalna i nie zamyka się na ograniczony wycinek rzeczywistości. Jeden z bohaterów marzy o nagraniu płyty hip-hopowej, nawiązuje przygodny romans ze starszą mężatką. Ta z gruntu nieszczęśliwa kobieta czuje się zaniedbywana przez męża, co prowadzi do jej uzależnienia od leków itd itp.

Całość nie zmierza oczywiście do punktu kulminacyjnego ani do wyłożonej na ławę konkluzji. Widać jednak, że Masłowska patrzy na swoich bohaterów z nieco większą empatią niż 13 lat temu. Czy skutkuje to lepszą literaturą? Trudno ocenić. Ten kto do tej pory jej książek nie cenił, z pewnością i w tym wypadku nie zostanie przekonany. Na co bezwzględnie warto zwrócić jednak uwagę to na formę całego wydawnictwa. Książka wyglądająca jak monstrualna okładka płyty CD oraz specyficzne opracowanie graficzne Macieja Chorążego sprawiają, że ze świecą szukać równie oryginalnej pozycji na polskim rynku wydawniczym . A to już może być powód ku temu, aby ,,Innych ludzi” na półce postawić.

A.J.