,,Ja, pustelnik” – Piotr Pustelnik

W dobie dużej ilości polskich publikacji na temat najsłynniejszych polskich himalaistów autobiografia Piotra Pustelnika, zredagowana przez Piotra Trybalskiego, jawi się jako wyjątkowo łakomy kąsek. Tym, co ciekawiło mnie najbardziej przed lekturą, jest pewna ambiwalencja w postaci samego bohatera. Pustelnik, mimo że jako trzeci Polak skompletował słynną Koronę Ziemi (najwyższe szczyty Himalajów i Karakorum), nie wydaje się sportowym tytanem, jak jego dwaj poprzednicy –  Jerzy Kukuczka i Krzysztof Wielicki. Mówiąc o uczuciu, które najczęściej towarzyszyło mu w jego górskiej drodze, wielokrotnie wspomina o strachu, którego podłoże tkwi głęboko w latach dziecinnych. Bohater od małego mający problemy z sercem, nigdy nie był predestynowany do wielkich sportowych osiągnięć. Obawa przed własną słabością pozostała w nim na zawsze.

Historia Pustelnika wydaje się ciekawym przypadkiem człowieka, którego żelazny upór i determinacja sprawiły, że dosłownie i metaforycznie, dotarł na szczyt. Ta nieoczywista postać nie doczekała się jednak literackiego osiągnięcia, jakim niewątpliwie była wydana kilka lat temu biografia Jerzego Kukuczki. ,,Ja, pustelnik” to przede wszystkim monologi bohatera przeplatane wtrącanymi przez Piotra Trybalskiego, ciekawostkami dotyczącymi rozgrywających się wydarzeń. Konstrukcja tego typu zawodzi nieco, wytrącając z rytmu narracji i sprawiając, że całość okazuje się mnie emocjonująca, niż mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. W rezultacie otrzymujemy dość szybką (mimo że książka liczy ponad 500 stron) przebieżkę po kolejnych zdobywanych (lub nie) szczytach Pustelnika. Nieco brak tutaj błysku, próby uchwycenia wydarzeń w szerszej perspektywie i zabawy konstrukcją opowieści jak miało to miejsce we wspomnianej już książce Kortki i Pietraszewskiego.

Ciekawie wypada natomiast wątek rodzinny. Na przekór temu, że na początku książki bohater ostrzega, że nie będzie się zagłębiał w sferę życia prywatnego, między wierszami mówi o niej zaskakująco dużo. Całość dopełnia krótka rozmowa z dorosłymi już synami Pustelnika, którzy przyznają, że pasja ojca niejako odebrała im rodzica, gdy byli jeszcze dziećmi. Dziś po latach spoglądają jednak na to z większym dystansem i tatę traktują po prostu jako życiowego kompana. Mocna konkluzja całego tekstu pozostaje jednak zarysowana dość wyraźnie. Bohater za cenę spełnienia wysokogórskich marzeń w jakimś sensie utracił coś, co być może było dla niego równie istotne. Niby nic nowego w kontekście opowieści o górskich wojownikach. W odniesieniu do Pustelnika wypada to jednak naprawdę mocno.

 

AJ

„Wszyscy powinniśmy być feministami” – Chimamanda Ngozi Adichie

Chimamanda Ngozi Adichie w świecie literatury znana jest przede wszystkim, jako autorka szeroko komentowanej „Amerykaany”. Częścią popkultury stała się natomiast za sprawą niekwestionowanej królowej muzyki – Beyonce, która wykorzystała fragment jej wykładu w utworze „Flawless”. To w nim, niczego niespodziewający się fan Queen B, ma okazję usłyszeć wypowiedzianą przez Adichie definicję feminizmu.

„Wszyscy powinniśmy być feministami” jest zmodyfikowaną wersją wykładu, który autorka wygłosiła w grudniu 2012. Dla wielu kobiet ta cieniutka książeczka jest już dziełem kultowym. Pojawiają się w niej tematy często poruszane w dyskusji o feminizmie: nierówne płace; dyskryminacja; przypisanie przez pryzmat płci konkretnej roli w społeczeństwie. Na podstawie własnych doświadczeń, bądź też przywołując opowieści koleżanek, autorka przytacza sytuacje, w których płeć  odegrała kluczową rolę. Adichie tworzy własną definicję feminizmu i zastanawia się, dlaczego bycie feministą przez wielu jest pejoratywnie postrzegane. Pisarka mówi o tym, jaką krzywdę wyrządzamy dziewczynkom chcąc, aby za bardzo „nie wychylały” się ze swoim intelektem, pasjami, umiejętnościami. Cytuje „Możesz mieć ambicje, ale nie przesadne”. Przywołuje również głęboko zakorzenione przekonanie, że priorytetem kobiety powinno być dążenie do zawarcia małżeństwa. „Kobieta powinna być taka, jaką chce ją widzieć jej mężczyzna” (pozwoliłam sobie zacytować Panią Terlikowską, ponieważ jej słowa idealnie oddają to, o czym pisze Adichie).

Bez wątpienia „Wszyscy powinniśmy być feministami” to rzecz potrzebna i warta uwagi. Nie należy jednak oczekiwać przebłysków geniuszu czy głębokiej analizy tematu. Są to raczej poparte osobistymi przeżyciami refleksje, dotyczące wybranych przez pisarkę tematów, aniżeli leksykon grzechów popełnianych wobec kobiet. Przy problemach, które zgłaszają polskie kobiety (chociażby przy okazji Czarnych Marszy) wydaje się, że pisarka podeszła do tematu zbyt łagodnie. Nie mówi o przemocy fizycznej czy molestowaniu, które jak się okazało po akcji #metoo jest ukrytym elementem codzienności.

Myślę, że ten manifest, powinien być traktowany jako wstęp do głębszych rozważań o feminizmie, płci kulturowej czy prawach kobiet. Ciekawostką jest to, że w Szwecji, niedawno ruszyła kampania społeczna, w której tę książkę rozdaje się młodym licealistkom. Przekornie twierdzę, że byłby to lepszy prezent dla mężczyzn.

Dż.